Wielu Polakom sądy kojarzą się ze stresem, powolnością, niesprawiedliwymi wyrokami, brakiem kultury urzędników sądowych, korupcją i przedmiotowym traktowaniem pozwanych. W ostatnim czasie napływają do nas sygnały o kuriozalnych decyzjach polskich sędziów orzekających w sprawach o upadłość konsumencką. Polskie media zachłystywały sie nowelizacją Ustawy o Upadłości Konsumenckiej, która miała stać się bardziej ludzka i korzystniejsza dla dłużników. Niestety, sedziowie zawsze mają koronny powód do odrzucenia wniosku o upadłość: rażąca niedbałość dłużnika, która powstała do powstania jego zadłużenia. Właściwie pod to okreslenie można podciągnąć wszystko. Nawet, jeżeli odziedziczylismy długi, naszym rażącym niedbalstwem było zaniechanie odrzucenia spadku. Powinniśmy byli udać się do lokalnej wróżki i spytać, czy tata, mama, wujek pozostawili po sobie długi czy nie. I na tym zakończmy dywagacje o polskim wymiarze sprawiedliwości.

 

Prawie codziennie otrzymujemy maile i telefony z zapytaniem, jak wygląda procedura upadłościowa w angielskich sądach. Poniżej postaramy się opisać ją, krok po kroku. Oczywiście zakładamy, że osoba składająca wniosek o upadłość konsumencką posiada tzw. Centrum Interesów Życiowych (ang. COMI – Centre of Main Interest) w Anglii lub Walii i spełnia wszystkie warunki wymagane przez angielskie/walijskie prawo upadłościowe. W Szkocji i Iralandii Północnej obowiązują inne prawa i procedury.

Uwaga: procedura opisana poniżej obowiązywała do 5 kwietnia 2016 r. Od 6 kwietnia wnioski o upadłość konsumencką sporządzane są w formie elektronicznej i również w takiej formie są składane. Opłata sądowa obowiązująca na dzień 7 lutego 2017 r. wynosi 680 GBP. Opłatę można płacić ratalnie, ale wniosek zostanie rozpatrzony przez sędziego dopiero po wpłynięciu na konto sądu pełnej kwoty.

Opis procedury obowiązującej poprzednio zachowaliśmy na stronie tylko jako informację o znaczeniu historycznym.

Nasz wniosek o bankructwo (Bankruptcy Petition) jest gotowy. Musimy sporządzić go w 3 egzemplarzach. Nie jest łatwy. Liczy 35 – 40 stron i ważne jest, żeby był solidnie przygotowany, ponieważ angielscy urzędnicy sądowi są bardzo wrażliwi na wszelkie błędy. Ryzykują konsekwencjami zawodowymi, ponieważ do ich obowiązków należy sprawdzenie poprawności wniosku pod względem formalnym. Przed sędzią powinien leżeć idealnie sporządzony wniosek.

    1. Ustalamy sąd właściwy do rozpatrzenia naszego wniosku. W Anglii/Walii obowiązuje rejonizacja właściwa dla miejsca zamieszkania, przy czym musimy mieszkać w obrębie jurysdykcji właściwego sądu od co najmniej 6-ciu miesięcy. Generalnie w Anglii sprawami dot. bankructw zajmują się sądy okręgowe (County Courts) ale nie wszystkie z nich rozpatrują wnioski o upadłość. Reasumując – jeżeli udamy się „w ciemno” do niewłaściwego sądu, zostaniemy odprawieni z kwitkiem i informacją, że ten sąd nie rozpatruje wniosków o upadłość i, że należy zasięgnąć porady specjalisty. Tu uwaga: urzędnicy sądowi mają surowy zakaz udzielania jakichkolwiek porad prawnych.
    2. Wiemy już, jaki sąd jest dla nas właściwy. Nie ma sensu iść tam bez uprzedniego sprawdzenia, czy przypadkiem nie należy wcześniej umówić terminu. W Anglii 90 % sądów rozpatrujących wnioski o upadłość konsumencką wymaga wcześniejszego umawiania terminów. Wobec tego dzwonimy do sądu i wraz z urzędnikiem sądowym ustalamy datę i godzinę naszej wizyty w sądzie. Terminy w angielskich sądach są krótkie w większości przypadków sami możemy wybrać najdogodniejszy dla nas termin.
    3. Jesteśmy w sądzie o wyznaczonej godzinie. W okienku podawczym oddajemy w ręce urzędnika nasz wniosek w 3-ech kopiach. Urzędnik skrupulatnie go sprawdza i – przyjmijmy tę opcję – akceptuje. Jeżeli nie, to usłyszymy: „Przykro mi, proszę zasięgnąć porady prawnej”. OK, wniosek jest sporządzony poprawnie. W obecności urzędnika składamy na wniosku nasze podpisy i dokonujemy płatności (kasa sadu lub na ręce urzędnika za pokwitowaniem). Urzędnik prosi nas o zajęcie miejsca na sądowym korytarzu i zaczekanie. W większości angielskich sądów nie zobaczymy sędziego. To on o tym zadecyduje. Jeżeli tak będzie, wejdziemy do Sali rozpraw i odpowiemy na klika prostych pytań przez niego zadanych. Jeżeli stwierdzi, że jest usatysfakcjonowany i powie, że nie ma wątpliwości dotyczących naszego COMI, otrzymamy wyrok o upadłości konsumenckiej natychmiast. Jeszcze tylko krótki czas oczekiwania na napisanie wyroku przez urzędnika sądowego, przybicie na nim pieczęci i… jesteśmy bankrutem. Wychodzimy z sądu i czekamy kilka dni na kontakt ze strony biura syndyka, który wyznaczy nam termin wywiadu (czytaj w dziale Insolvency Service).
    4. Jeżeli jednak nasze zadłużenie powstało wyłącznie poza Wielką Brytanią, musimy liczyć się z nieco innym sposobem postępowania. Musimy mieć świadomość, że w przypadkach upadłości transgranicznej, obowiązkiem sędziego jest upewnienie się, że nie ma do czynienia z tzw. turystyką bankrucyjną (ang. Forum Shopping). Musi być w 100% przekonany, że nasze COMI znajduje się w Anglii lub Walii. Oraz, że nie przyjechaliśmy tu tylko po to, żeby zbankrutować zgodnie z najlepszym w Europie prawem upadłościowym. W takim przypadku również nie zobaczymy sedziego ale, niestety, nie otrzymamy w tym dniu wyroku stwierdzającego naszą upadłość. Sędzia wyznaczy kolejny termin rozprawy oraz sprecyzuje swoje wymagania dotyczące dokumentów potwierdzających nasze COMI w Anglii/Walii. Przykład: wyznaczy termin rozprawy za miesiąc oraz termin dostarczenia ww. dokumentów w ciągu 2 tygodni (dokumenty muszą zostać złożone w sądzie przed rozprawą).
    5. Jeżeli nasze COMI jest solidnie udokumentowane, nie mamy powodów do obaw. Składamy je w wyznaczonym terminie, stawiamy się w sądzie w wyznaczonym dniu i – po krótkiej rozmowie z sędzią – wychodzimy z sadu jako bankrut. Później następuje postępowanie upadłościowe, ale o tym możesz poczytać w zakładce „Insolvency Service”.

 

Uwaga: wszystkie powyższe informacje dotyczą osób, których zadłużenie nie przekracza 100 000 funtów i nie mieszkają w obrębie jurysdykcji Sądu Okręgowego Centralnego Londynu. W Londynie obowiązują nieco inne regulacje prawa, ale o tym w zakładce „Upadłość w Londynie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *